Czego uczą problemy?

Balkony w jednym z bloków w Sofii

Twoje problemy to Twój dar. Twoje problemy to Twoja siła.

Tony Robbins

Zaczęło się od tego, że bardzo bliska mi osoba straciła projekt, w którym pracowała od prawie roku. To właśnie tego dnia usłyszałam te słowa po raz pierwszy. "Twoje problemy to Twój dar. Twoje problemy to Twoja siła." Początkowo bardziej mnie denerwowały niż dawały jakąś pociechę. Nie będę jednak ukrywać, że szukałam w tej całej historii jakiegoś sensu. Czego mam się nauczyć? Co mam zrozumieć? Odpowiedzi nie było.

Starałam się dalej jakoś wszystko ogarniać. Aż w pewnym momencie było tego za dużo. Organizacja warsztatów z programowania, zajęć dla dzieciaków, przygotowanie prezentacji jednej, drugiej na techniczne wydarzenia, konferencja, warsztaty z pracy, warsztaty poza praca, kolejne warsztaty, mail za mailem, telefony. Istne urwanie głowy. Nie wytrzymywałam. W domu tylko spałam, jedzenie tak tylko na szybko, by zająć się kolejną sprawą. Zaczęły cierpieć na tym moje relacje z rodziną, przyjaciółmi. Na dodatek nikt nie wiedział o moich problemach, nikomu nie powiedziałam. Na koniec doszła do tego rehabilitacja, na która czekałam od roku, ale w tym biegu zapomniałam. Ciągle zła, ciągle zdenerwowana, mająca pretensje do innych, do życia, do siebie. Nerwy puściły płakałam z bezsilności, ze złości i to nie raz.

Zaczęły się ostatnie 2 sądne tygodnie, gdzie te wszystkie sprawy miały swoje skumulowane zakończenie. Nie wiem kto wymyślił, że początek października to termin dobry na wszystko. No i jeszcze ta rehabilitacja. Tak myślałam. Już nawet zastanawiałam się, jak się z tego wykręcić.

Muszę przyznać ze ta rehabilitacja mnie uratowała. Każdego dnia przez około 2 godziny miałam czas tyko dla siebie. Czas poświęcony mojemu zdrowiu. Zero internetów, poczty, telefonów. Tylko ja, moje zdrowie i moje myśli.

Nareszcie mój mózg mógł przetworzyć to wszystko, co się w nim kotłowało. Nie wiem, czy widzieliście film "Bruce Wszechmogący". Jest tam taki moment, w którym Bruce (główny bohater) nie wytrzymuje natłoku modlitw i zamienia je wszystkie w karteczki samo przylepne. Ja czułam się tak samo, tylko moich myśli nie nadążałam zamieniać na karteczki. Nie mam takiej mocy jak Bruce :)

Czego mnie nauczyły moje problemy?

  • Nie jesteś robotem, nie dasz rady ogarnąć wszystkiego sama.
  • Musisz mieć czas na odpoczynek.
  • By móc pomagać innym najpierw musisz sama być w dobrej formie.
  • Skup się na celu, nie na czasie, jaki jego realizacja zajmuje (minuty polecą szybciej a i satysfakcja będzie większa).
  • Nie spiesz się, pośpiech zwiększa ilość stresu, no i zmniejsza dokładność wykonywanych czynności.
  • Odpręż się, jeżeli nie dasz rady wszystkiego zrobić dziś zarezerwuj sobie czas jutro (może gdy jutro przyjdzie zadanie, które chciałaś zrobić nie będzie już potrzebne).
  • Skup się na tym co teraz, tylko na to masz wpływ.

To na dziś tyle. A czego Wasze problemy Was nauczyły? Zastanówcie się co dobrego z nich wynikło? Trzymajcie się i do następnego razu ;)