KonMari - moje przemyślenia

Lampy w kształcie kół rozświetlone małymi żarówkami.

Porządek jest przyjemnością rozumu, a nieład rozkoszą wyobraźni.

Joanna Spencer - Grace. Księżna Monako

Jak już wspominałam w ostatnim poście Zapełnianie pustki planowałam uporządkować moją przestrzeń korzystając z metody KonMari. Poświęciłam na to cały sierpień. A teraz chciałabym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami.

KonMari - na czym polega?

Na początek szybciutko w punkach opiszę samą filozofię KonMari:

  1. Szczerze zadeklaruj swoją chęć porządkowania - jeżeli nie jesteś gotowa na to wyzwanie nie udawaj, trzeba naprawdę chcieć zmienić swoje życie i przestrzeń aby móc tego dokonać
  2. Wyobraź sobie swoje idealne życie - pomyśl jak może wyglądać Twoje życie, gdy już pozbędziesz się nadmiaru przedmiotów, które obciążają Cię emocjonalnie, jak będziesz się czuć w czystej przestrzeni, jak wpłynie to na Twoją codzienność, to będzie Twoja dodatkowa motywacja
  3. Pozwól sobie na rozstanie ze swoimi rzeczami - to czasem bardzo trudne, zwłaszcza jeżeli przedmiot jest z Tobą od wielu lat, podziękuj mu za to, że tak długo Ci służył, oddaj go i żyj dalej
  4. Porządkuj względem kategorii a nie położenia - wyciągnij wszystkie elementy z danej kategorii, przejrzyj je krok po kroku, w ten sposób będziesz wiedzieć jak dużo podobnych lub tych samych rzeczy udało Ci się zgromadzić, zdecyduj, które z nich z Tobą pozostaną
  5. Zrób to w określonej kolejności - każda kategoria ma swój poziom trudności, zacznij od tych prostszych by lepiej wyćwiczyć swoją intuicję zanim pójdziesz dalej
  6. Zapytaj siebie czy to dalej sprawia Ci radość - weź każdą rzecz do ręki i sprawdź jakie emocje w Tobie wywołuje, jeżeli masz negatywne wspomnienia z danym przedmiotem nie powinien on obciążać Twojej przestrzeni, dla rzeczy które dalej Cię cieszą znajdź dom (takie miejsce, które będzie dla nich przeznaczone)


A oto lista kategorii w odpowiedniej kolejności. Porządkując powinno zacząć się od tych na początku listy. Krok po kroku przechodząc dalej. Całość może zająć wiele tygodni lub nawet miesięcy. Nie zniechęcaj się! Czasami może też zdarzyć się, że niektóre kategorie będą się przeplatać, tak było ze mną, ale o tym za chwile. Oto lista kategorii:

  1. Ubrania

    • Górne części ubrania (bluzki, T-shirty, swetry itd.)
    • Dolne części ubrania (spodnie, krótkie spodenki, spódniczki itd.)
    • Rzeczy, które powinny wisieć (marynarki, żakiety, kostiumy, kurtki, płaszcze, sukienki itd.)
    • Skarpetki
    • Bielizna
    • Torby/torebki (małe i duże torby, na zakupy, do laptopa, plecaki itd.)
    • Akcesoria (szale, chusty, czapki, paski, rękawiczki itd.)
    • Biżuteria (kolczyki, łańcuszki, pierścionki, broszki, spinki itd.)
    • Ubrania na specjalne okazje (strój kąpielowy, uniform do pracy, suknie wieczorowe itd.)
    • Buty
  2. Książki

    • Książki czytane dla przyjemności (powieści, wiersze itd.)
    • Książki praktyczne (poradniki, książki kucharskie, książki naukowe itd.)
    • Książki wizualne (albumy, kolekcje zdjęć itd.)
    • Magazyny
  3. Papiery

    • Notatniki, kalendarze, planery
    • Notatki, listy zakupów
    • Dokumenty urzędowe, umowy
  4. Różne

    • CD, DVD
    • Kosmetyki
    • Rzeczy do makijażu
    • Dodatkowe akcesoria
    • Paszporty, karty kredytowe, karty lojalnościowe
    • Sprzęt elektroniczny (telefon, aparat fotograficzny, głośniki, słuchawki, baterie, power-banki itd.)
    • Artykuły papiernicze, biurowe (długopisy, kredki, farby, mazaki itd.)
    • Przybory do szycia
    • Środki do utrzymania domu (środki czystości, płyny do podłóg, do łazienki, detergenty, proszki do prania itd.)
    • Leki, chusteczki higieniczne i inne środki do higieny
    • Sprzęty kuchenne (garnki, talerze, przybory kuchenne, blendery itd.)
    • Inne (części zapasowe, figurki itd.)
    • Rzeczy związane z zainteresowaniami (narty, kije do golfa itd.)
  5. Pamiątki

KonMari w praktyce, czyli jak to wyglądało u mnie

Opisałam już mniej więcej jak proces ten wygląda i jakich elementów dotyczy, teraz mogę przejść do tego, jak to było ze mną. Zaczęłam od ubrań. Mogę powiedzieć, że ubrania poszły mi dobrze. Już wiele razy porządkowałam ubrania korzystając z podejścia o nazwie Projekt 333, czyli 33 rzeczy na 3 miesiące (jedną porę roku). Bardzo fajnie mi się to podejście sprawdza, co nie zmienia faktu, że zawsze udaje mi się znaleźć w szafie coś czego nie używam lub po prostu się zużyło. Zasada w moim przypadku jest taka: dziele ubrania na 3 stosy. Na te które zostają, te które chce oddać i takie co do których nie jestem pewna. Ostatni stos pakuje dołączam do niego karteczkę z datą i odkładam. Gdy po kilku miesiącach nic z niego nie wyciągnęłam i nie pamiętam już, co jest w środku - nie otwierając oddaje go. Resztę rzeczy, która zostaje porządkuję względem pór roku. Na wierzchu zostawiam ubrania z bieżącej pory roku, czyli w moim przypadku ubrania letnie. Dodatkowym sposobem, który pomaga z ubraniami co, do których nie jestem pewna, jest nie tylko wzięcie ubrania w ręce, ale faktycznie przymierzenie go. Sprawdzenie, czy dalej pasuje i czy ja się w nim dobrze czuje. W niektórych przypadkach zakładam takie ubranie i noszę przez 1 dzień, by rozwiać wątpliwości. Po takich testach z większością ubrań byłam pewna, co do mojej decyzji. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona, ale udało mi się wyeliminować z mojej szafy 2 worki ubrań (po 35l). Jedyną podkategorią jaką ominęłam, była biżuteria. Mam bardzo sentymentalny stosunek do mojej biżuterii i większość z elementów, które posiadam jest pewnego rodzaju pamiątką. Dlatego te elementy zostawiałam na koniec, gdy przejdę do kategorii nr 5, czyli pamiątek.

Jeżeli chodzi o książki, to też była to dla mnie przyjemna kategoria. Nie posiadam za dużo powieści na własność, raczej pożyczam od kogoś, czytam i oddaje. Są to książki, do których raczej nie wracam, więc nie uważam by był sens gromadzenia ich w domu. Jedynym wyjątkiem jest seria o "Cmentarzu książek", do której lubię powracać od czasu do czasu. Co do książek praktycznych, posiadam jedną książkę kucharską i wiele książek technicznych. Są to książki które wybierałam z myślą, by służyły mi przez lata i tak właśnie jest. Podobnie sprawa tyczy się albumów ze zdjęciami. Natomiast jeżeli chodzi o magazyny, w ogóle ich nie kupuję i nie przynoszę do domu, więc nie było co porządkować.

Kategoria papiery była dla mnie o wiele trudniejsza. Poza wyrzuceniem ewidentnych śmieci, do reszty notatników podchodzę jak do pamiątek, więc też pozwoliłam sobie przenieść je do ostatniej kategorii. Udało mi się jednak zrobić porządek w dokumentach urzędowych i to, traktuję jako duży sukces.

Pozostałe drobiazgi szły mi dość mozolnie, ale prace postępowały systematycznie. Jeżeli chodzi o leki i kosmetyki, dużym pierwszym kryterium, zanim przeszłam do zadawania sobie pytania, czy przynoszą mi radość, była data przydatności. Nie sądziłam, że tak dużo elementów będzie przeterminowanych. I to utwierdza mnie w przekonaniu, że na co dzień wcale nie potrzebuje ich tak dużo. Druga sprawa jest taka, że ciężko mi sobie wyobrazić bym czuła jakiś sentyment do leków, które raczej kojarzą mi się z chorobą, czyli z czymś mało przyjemnym. Z przyborami kuchennymi i środkami czystości uporałam się dość szybko. Posiadam prawie same rzeczy, których używam. Znalazłam kilka nieużywanych naczyń, ale poza tym nie posiadałam przeterminowanych produktów, czy chomikowanych drobiazgów. Wszystko tylko na nowo poukładałam na swoich miejscach i tyle. Przy okazji zrobiłam sobie listę brakujących drobiazgów takich jak sól, ryż itd. Płyt CD i DVD nie posiadam. Sprzęt elektroniczny sprowadził się do przejrzenia, czy jakieś elementy nie są zepsute i całość zmieściła mi się w małym pudełku. Poza głośnikami, które zwyczajowo są wyciągnięte, bo dość często z nich korzystam (uważam, że są super, zwłaszcza jeżeli filmy lub muzyka są nagrane bardzo cicho). Posiadałam natomiast bardzo dużo różnego rodzaju artykułów papierniczych. Długopisy i nadmiarowe kartki zaniosłam do swojego biura gdzie na pewno je wykorzystam. Farby, kredki i mazaki trafiły do dzieci na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne.

Najtrudniejsza, jak można było się tego spodziewać, była dla mnie kategoria ostatnia, czyli pamiątki sentymentalne. Postanowiłam, że na takie różne drobiazgi mające dla mnie znaczenie przeznaczę jedno pudełko wielkości około 15cm3. Trafiły tam takie rzeczy, jak pamiątkowe bilety, zawieszki, zasuszone kwiatki, karteczki z życzeniami i wiele innych drobiazgów. Postanowiłam sobie, że jeżeli pudełko całkowicie się zapełni to przejrzę wszystkie zgromadzone tam przedmioty jeszcze raz i sprawdzę, czy dalej mają dla mnie duże znaczenie. Kolejnym etapem było przejrzenie biżuterii, którą posiadam. Obecnie stawiam na dobrej jakości dodatki, w których mogę często chodzić, a które nie niszczą się szybko, ponad dużą różnorodność niskiej jakości drobiazgów. Zresztą i tak zauważyłam, że ciągle chodzę w moich ulubionych dodatkach i nie korzystam z tej różnorodności. Druga sprawa to własnoręcznie stworzona przeze mnie biżuteria. To był mój sposób wyrażania siebie (takiej trochę artystycznej duszy). Ponieważ większą przyjemność sprawiało mi tworzenie tych elementów, niż ich noszenie, to dużą część z nich postanowiłam sprzedać. Pozostały mi elementy ze srebra, które bardzo lubiłam jako nastolatka, teraz już nie do końca do mnie pasujące. Zostawiłam je z zamiarem oddania do złotnika i przerobienia na coś w czym będę się czuła cudownie. Po tych porządkach udało mi się przeznaczyć na biżuterię jeden kuferek gdzie mam wszystko. No i na koniec - moje notatki. To był ciężki orzech do zgryzienia. Zawierają one dużo wspomnień, tak jakby cząstkę mnie. Po dokładnym przejrzeniu tej kategorii postanowiłam, że na ten moment zostawiam je wszystkie. Znalazłam dla nich miejsce - koszyk, w którym je umieściłam.

Ogólne dodatkowe przemyślenia

  • dużą część rzeczy musiałam wyciągnąć od razu, nawet jeżeli nie były to przedmioty z przeglądanej przeze mnie kategorii, ze względu na panujący na półkach chaos i mieszanie się elementów z różnych kategorii
  • wiele elementów z tej samej kategorii było rozrzuconych po całym domu, więc trzeba było przynieść je w jedno miejsce by się nimi zająć
  • dopóki nie skategoryzowałam wszystkich elementów nie wiedziałam, że mam ich tak dużo
  • by nie zagłuszać swojego wewnętrznego odczuwania przedmiotów nie słuchałam ani muzyki, ani podcastów, porządki robiłam w zupełnej ciszy - no może poza momentami gdy mówiłam do siebie ;]
  • podczas całej tej przygody postawiłam sobie kilka dodatkowych celów, na przykład pozbycie się dodatkowych pudeł, w których gromadziłam rzeczy, nawet jeżeli część zawartości zostawała, to musiała być na tyle przemyślana, by całkowicie zmieścić się w moich meblach
  • po przemyśleniu użyteczności niektórych mebli, postanowiłam je sprzedać i uwolnić więcej przestrzeni, przykład szafka na telewizor (nie posiadam telewizora i była ona używana tylko raz w roku, jako dodatkowe miejsce do siedzenia, stwierdziłam że jest to zbyt mały pożytek, jak na tak duży mebel)
  • jak zaznaczyłam to już wcześniej, nie do końca byłam w stanie iść zgodnie z kategoriami, niektóre elementy z pewnych kategorii podchodziły u mnie bardziej pod ostatnią kategorię pamiątek i tam postanowiłam je przenieść
  • w przypadku niektórych przedmiotów czułam duże wyrzuty sumienia, że ich nie chcę lub nie potrzebuję, zwłaszcza jeżeli był to prezent, jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że lepiej jest go przekazać komuś kto z przyjemnością go wykorzysta, zamiast zatrzymać go dla siebie, jako całkowicie nieużywany
  • jedyne miejsce, gdzie nie udało mi się do tej pory zrobić porządków, to wszystkie dane cyfrowe z telefonu i komputera, jest to na mojej liście i na pewno to zrobię
  • te porządki miały pozwolić mi uwolnić się od nadmiaru rzeczy i pomóc poukładać te, które sprawiają mi radość w taki sposób by miało to jak najwięcej korzyści dla mnie
  • nie muszę pozbywać się wszystkiego, to ja wyznaczam granice

Co uzyskałam dzięki metodzie KonMari?

  • udało mi się oddać rzeczy, które były mi niepotrzebne; zostawiłam tylko te rzeczy, które uwielbiam
  • to miłe uczucie gdy pomyślisz, że ktoś inny lepiej wykorzysta przedmioty, które dla Ciebie są zbyteczne
  • okazało się, że po zakończeniu tego procesu mam wiele wolnego miejsca
  • porządek w moich rzeczach sprawił, że mam ochotę trochę odświeżyć moją przestrzeń i zaprojektować ją w nowy sposób
  • mniejsza liczba rzeczy pozwoliła na sprawniejsze przygotowanie się do remontu, jaki został przeprowadzony w budynku, w którym mieszkam
  • z przyjemnością powtórzę ten proces za jakiś czas
  • i chyba najważniejsze czuje teraz w mojej przestrzeni o wiele więcej pozytywnej energii niż przedtem


Dziękuję Ci, za dotarcie aż tutaj. Jeżeli masz jakieś pytania lub komentarze pisz śmiało. Z przyjemnością wymienię się z Tobą moimi doświadczeniami. I do zobaczenia następnym razem!